Strona główna Offtopic Aplikacje mobilne – pochłaniacze czasu

Aplikacje mobilne – pochłaniacze czasu

 Przeczytasz w: 10 min.
0
1
Aplikacje mobilne - pochłaniacze czasu

Rynek aplikacji mobilnych to obecnie miejsce, w które warto się zagłębić. Nie tylko jako ich użytkownik, ale także jako twórca. Android czeka na twórców i nowe pomysły, a tych – jest cała masa.

Artykuł pochodzi z października 2015 roku. Treść może nie pokrywać się w pełni z obecną rzeczywistością.

Internetowe pochłaniacze czasu  – gry i aplikacje z Google Play

W markecie właściwie co kilka minut pojawiają się nowe aplikacje. Niestety popularność uzyskują nie zawsze najlepsze z nich, ale głównie te, które oferują dużo wszystkiego. Niestety (znów) dużo często oznacza dodatkowe płatności. Dotąd nie spotkałem się z apką zupełnie darmową, która oferowała tak wiele opcji, że nie miałem czasu lub ochoty ich sprawdzić. Są natomiast gry mobilne, które generalnie są darmowe, ale aby lepiej nam szło oferują natychmiastowy zastrzyk wirtualnej gotówki – za pieniądze już zupełnie prawdziwe. Mowa np. o popularnej grze Hill Climb Racing, gdzie za prawdziwe pieniądze dostaniemy monety umożliwiające nam szybki zakup wielu ulepszeń do pojazdów. Do tychże możemy dojść naturalnie samodzielnie, ale zajmie nam to sporo czasu – no chyba, że jesteśmy naprawdę nieźli 😉 Generalnie twórcy oraz sam Google Play muszą na czymś zarabiać więc albo są to mikropłatności (które często urastają do rangi GIGA płatności – sprawdźcie grę Asphalt 8!), albo natrętne reklamy co minutę, na szczęscie wystarczy brak dostępu do internetu i aplikacja jest wolna od śmieci, aczkolwiek jeśli nasza aplikacja potrzebuje sieci, wtedy musimy liczyć się z szukaniem małego x, którym wyłączymy reklamę. Od pewnego czasu przyglądam się aplikacjom płatnym i kilkanaście z nich rzeczywiście zakupiłem. Ich koszt w markecie jest różny, waha się od 3 do nawet 60 złotych, ale przeciętnie kwota oscyluje w okolicy 10 złotych – i właśnie w takie celuję. Niektóre płatne aplikacje mają wbudowane dodatkowe opcje za…kolejne wpłaty – czy warto je uiścić? To zależy do potrzeb użytkownika.

Dzisiaj przedstawię Wam kilka aplikacji, które są reprezentatami każdej z grup jeśli chodzi o płatności. Co je łączy? Potrafią wciągnąć na długo. A niektóre – na bardzo długo. Zacznę od czegoś na poprawę humoru, to jest gry.

Stickman Dismount

Gra dostępna jest w markecie zupełnie za darmo. Wszystko, co możemy w grze nabyć za wirtualny szmal dostępne będzie dla wszystkich, właśnie za wirtualne monetki. Nie musimy zatem martwić się, że czegoś po prostu nie odblokujemy. O co chodzi w grze? To rozrywka w najczystszej postaci. Naszym bohaterem jest bardzo ogólnie zarysowana sylwetka człowieka w stylu „5 kresek i kółko”, który „na piechotę” bądź z wykorzystaniem przysługującego mu wehikułu efektownie pędzi przed siebie po schodach, stromych zjazdach czy prosto w przepaść. Zadaniem gracza jest wyłącznie ustawienie mocy „rzucenia się” do akcji oraz wskazanie pozycji początkowej w jakiej znajduje się nasz gość, potem możemy już tylko obserwować to, co dzieje się na ekranie. Dzieje się wiele, ale krótko. Jeden przejazd lub skok trwa tylko kilkanaście sekund, ale w tym czasie nasz bohater łamie kręgosłup, miażdży sobie czaszkę, rozwala kości rąk, nóg oraz sam pojazd – np. samochód czy motor. Może to także być…hulajnoga.

Stickman Dismount

Za każdą akrobację dostajemy punkty, im bardziej się połamiemy – tym lepiej. Gra liczy ile razy zrobiliśmy fikołka, ile razy złamaliśmy kark czy ile sekund spędziliśmy w powietrzu. Algorytm gry mnoży wszystkie współczynniki, a my na końcu możemy cieszyć się z wyników, które rosną wraz z odblokowaniem lepszych, bardziej nadających się do sieczki plansz. Dodatkowe punkty przyznawane są za zrealizowanie malutkich misji – np. złam rękę 10 razy lub zdobądź 6000 punktów bez udziału pojazdów. Małe premie cieszą i motywują do dalszej rozgrywki. Twórcy w planach mają dodanie kolejnych plansz. Ja już czekam.

Szybkie Czytanie

Rzadko zdarza się, aby aplikacja, która czegoś chce mnie nauczyć, była tak dopracowana. Apka od niemieckiej firmy HeKu IT jest doskonale spolszczona, oferuje dokładnie to, czego byśmy się mogli po niej spodziewać, mianowicie – pozwala szybciej czytać. To prawdziwy internetowy pochłaniacz czasu.

Szybkie czytanie

Wraz z kolejnymi lekcjami poziom szybkości czytania wzrasta, nie zostawiając w tyle zrozumienia. Dlaczego? Ponieważ Szybkie Czytanie oferuje dostęp do ćwiczeń, które pozwalają użytkownikowi rozwijać się powoli ale skutecznie. I tak oto kilka razy dziennie warto zabrać się za pakiet 8 losowych zadań (jedno za drugim), które poprawiają naszą koordynację wzrokową.

Po pewnym czasie zauważyłem, że dostrzegam więcej tekstu niż wcześniej obejmując wzrokiem dokładnie tyle tekstu ile dotąd. Zmieniło się postrzeganie teksu ze strony mózgu, „który” widzi więcej. To, co widzimy tylko kątem oka, po serii ćwiczeń jest już odczytywane jako konkretne słowo. Dzięki temu zamiast czytać całą linijkę wystarczy tylko spojrzeć na kilka środkowych słów aby zrozumieć sens zdania. Przeciętnie człowiek (dorosły) czyta od 180 do 250 słów na minutę (indeks SNM). Z moich początkowych 200 obecnie doszedłem do 450, co przekłada się faktycznie na szybkość czytania książki. Czy umyka nam jednak przyjemność? Hm, niestety trochę tak. Większość czytelników woli poświęcić 2x więcej czasu, ale chłonąć przy tym każde słowo. Szybkie Czytanie to jednak metoda na to, aby poprawić zdolności, o których być może nie mieliśmy pojęcia. Sądzę, że poziom, do którego obecnie doszedłem jest wystarczający aby wciąż mieć przyjemność z czytania, nie tracąc sensu fabuły.

Jakie ćwiczenia oferuje aplikacja?

Nie wymienię wszystkich ale te najciekawsze. Według mnie do takich z pewnością należą dwa, które wymagają od użytkownika wpisywania słów z klawiatury komórki. Pierwsze polega na wpisaniu całego zdania, które pojawi się mniej więcej na 1,5 sekundy.

Na początku, zdania dłużej zostają na ekranie, im wkraczamy na wyższy poziom, tym szybciej znikają – i są dłuższe. Wymasterowanie tego zadania jest trudne i wymaga maksymalnej koncentracji. Drugie zadanie polega na wpisaniu jednego słowa, które ułożymy z rozsypanych liter (np. eskłroz – krzesło) w jak najkrótszym czasie. Tutaj problemem jest to, że rozsypanka pojawia się na …1/3 sekundy? To dosłownie mignięcie. Niekiedy słowo trudno jest odszyfrować z racji rzadkości jego używania, ale można się przyzwyczaić do wysokiego poziomu. Inne ciekawe ćwiczenie to np. wpisywanie liczb, które pojawiają się na chwilę przed naszymi oczami, na początku jest łatwo, musimy wpisać np. 903, które pojawi się na około sekundę. Gdy jednak do gry wchodzi 16578, 264508 a nawet 1423789 nie jest już tak łatwo.

Program podpowiada jednak co należy zrobić aby być lepszym. Tutaj metodą jest odsunięcie nieco ekranu od oczu i koncentracja na środkowych cyfrach – nasz mózg sam wskaże nam co jest po lewej i prawej. Nie wierzycie? Sprawdźcie sami. Aplikacja kosztuje 12 złotych, ale są to pieniądze, które nie zostaną wyrzucone w błoto.

Real Drift Car Racing

Gra kosztuje tylko 4 złote. 4 złote za kawał porządnej gry. Jak sama nazwa wskazuje w grze driftujemy, tj. wprowadzamy samochody sportowe w kontrolowany poślizg, za co otrzymujemy punkty, które z kolei przekładają się na medale. Cztery medale to dostęp do kolejnych mistrzostw, których jest wiele – każde z nich to 4 różne tory, których naturalnie nie ma nieskończenie wiele, dlatego też powtarzają się.

Real Drift Car Racing

Plusem dotyczącym torów jest to, że niektóre (naprawdę wymagające) odblokowujemy dopiero po dłuuugiej rozgrywce. Po torach ścigamy się samochodami, które wyglądem imitują prawdziwe modele, ale nie są nimi (cóż, widocznie nie udało się zdobyć licencji ;). Możemy je tuningować – wzmocnić silnik, obniżyć zawieszenie, zmienić wydech. Możemy też ręcznie ustawić takie rzeczy jak skrętność kół czy przeniesienie napędu na tył/przód. Nie radzę tego jednak robić, jeśli się tego nie rozumie. Wystarczą małe zmiany i nagle nie wiemy jak jeździć, tutaj jednak pojawia się opcja dla osób młucących w Gran Turismo, które takie bajery po prostu ogarniają.

RDCR posiada opcję mikropłatności. Za zaledwie 1 Euro możemy nabyć wystarczająco dużo wirtualnej waluty, aby szybko poprawić osiągi pojazdów lub kupić nowe. Jednak wystarczy kilka godzin gry i dobre wyniki, aby mieć wystarcząjący budżet na ciekawe zakupy. Plusem gry jest system jazdy – naprawdę niezły. Jak wiadomo – to tylko gra, ale drift rzeczywiście wciąga – prawie tak samo jak w NFS: Underground. Przypominam – to tylko 4 polskie złocisze, a rozgrywka jest przednia. Internetowy pochłaniacz czasu, który stale jest dopracowywany to rzadkość, a tutaj można się pozytywnie zaskoczyć.

Globe Master

Aplikacja, która może stanowić świetne źródło rozrywki dla przynajmniej dwóch osób. Globe Master to gra, która polega na wskazywaniu na kuli ziemskiej miejsc wskazanych przez system. Początkowo są to stolice, z czasem odblokowujemy trudniejsze zadania – jak miejsca UNESCO. Już same stolice mogą jednakże sprawiać kłopot, zwłaszcza wtedy, gdy trzeba wskazać stolicę któregoś z afrykańskich państw bądź tych położonych na terenie Oceanii. Mapę świata możemy zbliżać – jednak niedostatecznie, przez co trudno jest idealnie trafić. Nawet jeśli jesteśmy przekonani, że celujemy w punkt, możemy pomylić się o 20-40 kilometrów. To jednak znakomity rezultat.

Każda rozgrywka daje nam zapas 10 000 kilometrów. Jeśli pomylimy się o 500, to takich błędów zrobimy tylko 20. Jeśli o 5000 – tylko dwa. Im bliżej celujemy, tym dłużej gramy – proste, logiczne. Globe Master to ciekawy sposób na poprawienie swojej wiedzy geograficznej. Rozgrywka jest przyjemna i wciągająca. Dlaczego pisałem o źródle rozrywki dla dwóch osób? Gdyż nic nie stoi na przeszkodzie, aby streamować grę na swoim telewizorze lub monitorze komputera i wymieniać się telefonem między sobą.

Globe Master

Flightradar24

Zapewne wielu z Was słyszało o aplikacji. Jest to interaktywna mapa wszystkich publicznych lotów samolotów pasażerskich (a także cargo), które odbywają się w danej chwili. Wystarczy tylko przesunąć palec na ekranie tak, aby obserwować niebo nad Polską i już widzimy kilkadziesiąt samolotów – na płytach lotnisk, w powietrzu – podchodzących do lądowania, na wysokości przelotowej czy właśnie lądujących.

Flighradar24

Klikając w ikonkę samolotu, dowiemy się skąd leci, dokąd leci, z jaką prędkością, na jakiej jest wysokości, z jakiej pochodzi linii lotniczej a także ile czasu zostało mu do lądowania.

Klikając w ikonę lotniska dowiemy się natomiast faktów na temat danego obiektu, a także sprawdzimy odloty oraz przyloty w czasie rzeczywistym (dodatkowo płatna opcja).

Płatne są także ikonki samolotów, które ukażą nam ich prawdziwe sylwetki. Oznacza to, że konkretny model Airbusa będzie różnić się od konkretnego modelu Boeinga. W wersji podstawowej otrzymujemy natomiast tylko część ikonek, które jednak szybko pomogą nam stwierdzić czy na niebie jest Cessna czy może gigant Airbus A380 (przy okazji – największa ich ilość lata na trasie Dubaj – Frankfurt, Frankfurt – Londyn).

Flighradar24 to prawdziwy kombajn – pozwala nawet na przeniesienie się do widoku 3D, wtedy możemy obserwować płaski (niestety) świat z perpsektywy podwozia samolotu. Całkiem ciekawe, ale zjada mnóstwo zasobów baterii telefonu. Flighradar24 to dobry sposób na to, aby dowiedzieć się czegoś na temat samolotów, które widzimy na niebie, co ciekawe wystarczy na nie nacelować naszym aparatem, aby dzięki usłudze lokalizacji F24 podał nam informacje na temat danej machiny i konkretnego lotu. Koszt aplikacji to 10 złotych, natomiast najdroższy dodatek już wewnątrz apki kosztuje 17 złotych.

Colorfy

Co tu dużo pisać. Kolorowanka dla dorosłych! Dlaczego „dla dorosłych”? Gdyż…po pierwsze nie jest tania (tutaj pojawia się nawet abonament!), a po drugie wymaga mnóstwo cierpliwości. Colorfy to aplikacja, która umożliwia także darmową zabawę, z podstawową paletą rysunków do zakolorowania oraz kolorów do wykorzystania – można zatem ciekawie spędzić wiele godzin. Abonament z kolei umożliwia dostęp do o wiele większej ilości rysunków, kolorów no i oczywiście regularnych aktualizacji. Aplikacja posiada kategorie rysunków – dzielą się tematycznie, a te z kolei dzielą się wg stopnia trudności.

Colorfy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Załaduj więcej z działu Offtopic

Polecam

Reklamy na czole i inne mniej znane formy marketingu

Ile musieliby wam zapłacić abyście pozwolili wykorzystać własne czoło jako formę poruszają…