Automatyzacja i robotyzacja a przyszłość zawodów

Offtopic
nowoczesna metropolia

Na pewno spotkaliście się z tak zwanymi kioskami w sieci fast foodów McDonald’s. Pozwalają one na samodzielne zamawianie produktów, skonfigurowanie swojego zamówienia, rodzaj wydania (na miejscu/na wynos) oraz wybór metody płatności. Zastępują one pracowników, którzy robili właściwie to samo, zaś samym klientom pozwalają nieco dłużej zastanowić się nad wyborem.

Czy tego rodzaju automatyzacja to dobry pomysł? Czy zautomatyzowanie procesów w wielu zawodach może przynieść korzyści?

Wspomniane kioski znajdują się obecnie w każdym McDonald’sie – również w tych przyautostradowych. Wyposażone są w duży, dotykowy panel, który praktycznie nie zawodzi. Interfejs jest prosty i przejrzysty, dopasowany do tego, czego oczekuje klient, który chociaż raz jadał w tym fast foodzie. Kioski dają poczucie prywatności – klienci mogą dłużej zastanowić się nad zamówieniem, poszperać w ofercie i wybrać to co naprawdę ich interesuje, a dodatkowo łatwo porównać ceny, bez potrzeby o pytanie sprzedawcy. W niektórych McDonalds’ach automatyczne kioski stanowią aż 80% wszystkich zamówień, do standardowej kasy zwykle podchodzą osoby, które jeszcze ich nie znają lub zwyczajnie preferują tradycyjną metodę zamówienia.

Przesunięcie większości zamówień na „barki” komputerów znacząco odciąża pracowników sieci fast foodów, stanowiąc tym samym możliwą redukcję etatów kasjerów.

Zamiast nich w „Maku” znajdziemy „wydawaczy”, których jedynym zadaniem jest przejęcie jedzenia od osoby go przygotowującej lub wybrania go z półki, upewnienie się, że wydaje się je właściwej osobie i powiedzenie smacznego. Absolutnie nie chcę dyskredytować pracy osób będących „wydawaczami” – przedstawiam sprawę z punktu widzenia klienta. Pójście w automatyzację i przeniesienie niejako obowiązków na klientów sieci, w długofalowym rozliczeniu odciąża wydatki McDonalds’a jednocześnie unowocześniając wizerunek.

Automatyzacja może również wpływać na szybkość wydawania jedzenia, a to z kolei może generować wyższy zysk, zwłaszcza, że kioski zachęcają do małych zamówień, które obsługuje się błyskawicznie. O wiele łatwiej postawić jest 8 automatów do zamawiania, niż „upchnąć” 8 kasjerów, którzy dodatkowo przez cały czas pracy muszą być czujni, mili, eleganccy i sprawni. Komputer robi to wszystko bez zająknięcia.

 

„Oddajmy władzę w ręce klientów”

Spotkaliście się z sytuacją, kiedy za fizyczne przelewy we własnym banku musieliście dodatkowo zapłacić? Jeżeli była to suma 5-6 cyfrowa to całkiem możliwe, że tak było. Co jednak powiecie o wewnętrznych przelewach „w okienku”, które niezależnie od tego jak mała jest kwota – kosztują? I to niemało – w banku BZ WBK (jakiś czas temu stającym się spółką zależną od Santandera) – klienci banku, którzy chcą wykonać przelew na inny rachunek w tym banku czyli w WBK, ponoszą opłatę w wysokości 8 złotych. Przy niewielkiej kwocie, np. 100 złotych – jest to bardzo odczuwalne i wręcz absurdalne, biorąc pod uwagę zerowe opłaty podczas samodzielnych przelewów online.

Abstrahując od słuszności wprowadzenia takiego „podatku”, warto zauważyć jak zmieniają się banki. Tego rodzaju zabiegami mogą wpływać na decyzje konsumenckie. Mogą sugerować otwarcie rachunku online tym osobom, które dotąd tego nie zrobiły. Argumentacja z pewnością jest prosta i przekonująca, aczkolwiek pewna część społeczeństwa nigdy nie zdecyduje się na taki zabieg, a jeżeli bank zechce to wymusić – po prostu znajdą taki, który nie będzie „nowoczesny” lub poproszą o składowanie pieniędzy np. u najbliższych krewnych.

Konta bankowe online pozwalają poczuć prawdziwą władzę nad własnym kapitałem, który udało nam się zgromadzić. Wizyta w banku brzmi stosunkowo poważnie i wręcz uwstecznia nas, jeżeli przez długi czas korzystaliśmy wyłącznie z płatności i obsługi online. Władza zostaje przekazana w ręce klientów i w moim odczuciu jest to słuszna decyzja. Mnogość opcji, z którymi mamy do czynienia podczas obcowania z kontami online jest doskonała i skutecznie pozwala raz na zawsze pożegnać się z wizytami w bankach.

Wiele banków już od kilku lat pozwala na komunikację poprzez wideo czaty czy komunikatory live, które zastępują pracowników „w okienku”, a nawet poprawiają poziom rozmowy. Pracownik po drugiej stronie ekranu nie może sobie pozwolić na olewanie klienta i manipulowanie nim, gdyż cała rozmowa jest monitorowana, a użytkownik może z łatwością zrobić to po swojej stronie jeżeli poczuje, że nie jest obsługiwany profesjonalnie.

Przekazanie władzy w ręce klientów to przejaw automatyzacji w sektorze bankowym, który wpływa na prostsze decyzje zakupowe, kredytowe, transferowe itp. – jest również sposobem na przebudowanie kadr. Ostatnia opcja jest korzystna dla banków ale nie do końca korzystna dla pracowników – te osoby, które nie chcą przyswoić nowej wiedzy i przejść na inne stanowisko mogą liczyć się z brakiem zatrudnienia.

 

Jakie te automaty mądre

Nie do końca automaty i nie zawsze takie mądre ale z pewnością oddziałujące na stopień lojalności wobec pewnych podmiotów. O kim lub o czym piszę? O sklepach internetowych. Temat bardzo mi bliski – głównie z punktu widzenia funkcjonalności, prezentacji, usprawniania interfejsów itp. – Wam na pewno bliski z punktu widzenia klientów wielu z nich – polskich, zagranicznych – nie ma to większego znaczenia.

Sklepy internetowe cechują się ogromnym stopniem automatyzowania komunikatów, które przygotowane są na bazie programów i odpowiednich skryptów wywołujących odpowiednie komendy tworzone pod dane zebrane podczas procesu zakupowego. Brzmi to skomplikowanie ale wcale takie nie jest. Skrypty zbierają dane użytkownika – takie jak dane osobowe, łączną ilość zamówionych towarów, łączną sumę do zapłaty czy przeglądane towary, a następnie przypisują im konkretne wartości, na podstawie których tworzą proste zdania.

Im lepiej zaprogramowany jest sklep, tym bardziej naturalny wydaje się mail, który przychodzi np. po złożeniu zamówienia. Jeżeli sklep nie jest zupełnie niszowy, z bardzo niewielką ilością klientów – możemy być w 95% pewni, że wszystkie komunikaty są zupełnie automatyczne.

koszyk w zalando
Źródło: zalando.pl

Niektóre sklepy internetowe wysyłają zbyt małą ilość komunikatów, zaś inne – być może zbyt dużą. Ostatnio zetknąłem się z informacją, jakoby jeden z polskich e-sklepów wysłał aż 6 maili, które oznajmiają kolejne kroki związane z wysyłką. To całkiem duża ilość, a zupełnie wystarczającą są 3:

  • potwierdzenie zamówienia
  • potwierdzenie otrzymania zapłaty (jeżeli płacimy z góry, co robi chyba większość z nas)
  • potwierdzenie wysłania

Kolejne komunikaty przekazują już dostarczyciele naszych przesyłek – kurierzy lub poczta. Mogą to być informacje o miejscu przebywania przesyłki czy spodziewanym terminie dostawy. Jeżeli takich maili nie dostajemy, zwykle możemy posłużyć się unikalnym kodem, który pozwoli nam dostać się do automatycznie nadanych komunikatów o postępie w transporcie.

W przypadku sklepów internetowych możemy spotkać się z pojęciem zarówno automatyzacji jak i robotyzacji. Duże e-sklepy często wykorzystują maszyny, które składają część zamówień lub ich całość, same opakowują je foliami, przykleją kartkę z adresatem czy dostarczają pudło niemal wprost do samochodu kuriera. Oba procesy dobrze wpływają na szybkość obrotu towarami, pozwalają również skupić się pracownikom na innych kwestiach, które mają przełożenie na generalny obrót – wizerunek.

Więcej automatyzacji to więcej czasu na dobry marketing, bezpośredni kontakt z klientem w social mediach, organizowanie eventów czy możliwość przebywania na targach. Firmy, które wciąż bazują na samodzielnej obsłudze nawet maili, tracą naprawdę dużo czasu.

 

Chińskie robociki

CPTC czyli The Changying Precision Technology Company to chińskie przedsiębiorstwo znajdujące się w prefekturze Dongguan. Fabryka postawiła na niemal zupełną automatyzację produkcji małych części do smartfonów.

Wprowadzono roboty, które same składają mniejsze elementy w większe, a dodatkowo wykorzystano niewielkie samojezdne wozidełka do transportu gotowych produktów. Według danych CPTC, robotami zastąpiono aż 90% pracowników fizycznych…i przyczyniło się do ogromnego wzrostu obrotów. Pracownicy, którzy wciąż znajdują się w fabryce to kontrolerzy jakości, programiści oraz kadra zarządzająca. Według największego chińskiego dziennika – 人民日报 – czyli People’s Daily – roboty produkują aż 3 razy więcej części niż ludzie. Co ciekawe zmniejszył się również poziom odpadów – produktów nieprzechodzących kontroli jakości – o 20%!

Tak – to Chiny – potężny kraj, gdzie bardzo mocno stawia się na nowe technologie i wzrost znaczenia państwa w skali globalnego lidera we wszystkim. Ale takie nowinki znajdziemy na naszym rodzimym rynku. Przedsiębiorstwo Amica ponad 2 miesiące temu rozpoczęło pracę z wykorzystaniem nowoczesnego magazynu wysokiego składowania, który znajduje się we Wronkach. Biorąc pod uwagę kubaturę i liczbę miejsc na palety (26 000) informacja o tym, że całość może obsługiwać jedna osoba wydaje się niewiarygodna. A jednak to możliwe. Jak podaje Strefa Inwestora – budowa magazynu wysokiego składowania to część inwestycji, która przyczynić ma się do podwojenia produkcji w czasie najbliższych 6 lat.

Gigantyczna pojemność hali to nie wszystko. Dzięki pełnej robotyzacji, nie potrzeba tam ogrzewania ani światła (a to spora oszczędność). Koszt zatrudnienia tylko jednego pracownika to również potężny zastrzyk gotówki (a właściwie zaoszczędzonych pieniędzy). Cała inwestycja ma się zwrócić już po 5 latach, co czyni ją niezwykle interesującą. Ważną informacją na temat magazynu wysokiego składowania spółki Amica, jest jej unikalność w skali globalnej.

 

Czy komputer może zadbać o nasze bezpieczeństwo?

Na to pytanie z pewnością musieli odpowiedzieć inżynierowi systemów, które znajdują się w pojazdach potrafiących samodzielnie parkować, rozpoznawać pas ruchu, zapobiegać nieprzewidzianemu zjeżdżaniu czy hamować przed przeszkodami.

Wydaje się, że największą ilością wdrożonych technologii w tym zakresie, dysponuje amerykańska marka motoryzacja Tesla – wykreowana oraz zarządzana przez Elona Muska, będącego jednocześnie popularyzatorem nauki oraz podróży w kosmos.

Nad pełnym bezpieczeństwem autopilota wbudowanego w system poruszania się nowego modelu (Tesla 3) dba aż 8 kamer, który rozmieszczone w obwodzie auta zapewniają komputerowi 360 stopni widzialności, a to umożliwia rozpoznanie przeszkód i natychmiastową reakcję.

Tesla 3
Źródło: tesla.com

Wprowadzenie automatycznego poruszania się samochodu to wielki krok naprzód w stronę zaoferowania kierowcom większego komfortu ale jednocześnie podwaliny do coraz to szerszych dyskusji na temat tego, czy możemy powierzyć nasze bezpieczeństwo zaprogramowanym mechanizmom.

Jak informuje sama Tesla, nowoczesne systemy są w stanie rozpoznać przeszkody i problematyczne sytuacje niezależnie od warunków pogodowych (ulewa, śnieg, mgła) czy auta, która znajduje się bezpośrednio przed modelem Tesla 3. Cena Tesli należy do wysokich nawet w USA ale oferowane przez nią technologie to rozwiązania niezwykle zaawansowane, które mogą być kamieniem milowym w stronę zetknięcia się z tym, co dotąd widzieliśmy wyłącznie w filmach nurtu sci-fi.

 

Automatyzacja życia

Chociaż pojęcie to wydaje się nieco nad wyrost, a może wręcz absurdalne, to jest bliższe rzeczywistości niż może się wydawać. Jednym z rozwiązań, które wkrótce może wpłynąć na usprawnienie codziennych obowiązków jest dotykowe okno zaprojektowane przez firmę Drutex.

SmartWindow – bo tak nazywa się technologia – to połączenie okna z dotykowym komputerem wyświetlającym bieżące informacje na temat stanu pogody, newsy ze świata, pozwalającym szybko włączyć ulubioną muzykę czy zaprezentować rzut rysunku technicznego, który dodatkowo możemy modyfikować. Chociaż producent nie zapowiedział jeszcze oficjalnej premiery SmartWindow, prawdopodobnie w wersji bez większych błędów, nie pojawi się na rynku szybciej niż za 2-3 lata. Krótka prezentacja rozwiązania Drutexu dostępna jest jako materiał wideo na YouTube.

Z automatyzacją pewnych codziennych obowiązków wiąże się również robotyzacja. Roboty w przyszłości mogą stać się codziennością w wielu domach, pozwalając zaoszczędzić nam czas, siłę, energię czy pieniądze. Przykładem może być prototyp niemieckiej firmy  – Care-O-bot 4.

Ideę twórców było stworzenie robota, który pomoże w codziennych obowiązkach, takich jak podawanie przedmiotów, jedzenie czy sprzątanie, co więcej – robot ma również pomagać w wielu miejscach pracy – jak np. szpitale czy restauracje. Na chwilę obecną robot nie zdobył zbyt dużego rozgłosu, jednakże warto odnotować, że prace nad zaawansowaną robotykę do zastosowań zwykłego człowieka bardzo się posunęły.

care-o-bot 4
Źródło: www.care-o-bot-4.de

O przyszłości robotów w życiu człowieka wypowiada się również znany naukowiec i futurolog Michio Kaku, twierdzący, że za kilka dekad roboty i wszelkiego rodzaju automaty domowe będą mogły znacznie wydłużyć nam życie, dzięki stałemu analizowaniu wielu parametrów życiowych:

Toalety, lustra łazienkowe i ubrania będą zawierały chipy DNA, które bezszelestnie określą, czy czasem nie mamy kolonii złożonych zaledwie z kilkuset komórek rakowych, które zaczęły rosnąć w naszym ciele. Będziemy mieli więcej sensorów ukrytych w łazience i ubraniach, niż jest ich obecnie w nowoczesnych uniwersytetach. Na przykład dzięki prostemu chuchnięciu na lustro można będzie wykryć DNA kodujący zmutowane białko o nazwie p53, które pojawia się w przypadku 50 procent wszystkich powszechnych nowotworów. Oznacza to, że słowo „guz” stopniowo zniknie z naszego języka.

~Michio Kaku, Fizyka Przyszłości, s.58

 

Zwykła codzienność

Wspomniane przeze mnie rozwiązania usprawniające nasze codzienne życie wciąż wyglądają na coś bliższemu science fiction niż rzeczywistości. Są jednak przykłady tego jak pozornie proste rzeczy mogą wpływać na przenikanie automatyzacji i robotyzacji do naszego życia.

Na blogu pisałem już o kasach samoobsługowych, które znajdują się wielu polskich sklepach. Obecnie takie rozwiązanie wprowadzane jest również w Biedronkach – w moim odczuciu ostatnim bastionie niezaawansowanego technologicznie świata sprzedaży (niemałej zresztą). Biedronka dzięki swojemu ogromnemu zasięgowi jest w stanie „przepchnąć” kasy samoobsługowe na naprawdę szeroką wodę. Problemem może być tutaj jednak to, że sporą grupą klientów są osoby starsze, które często nie mają ochoty wchodzić w interakcję z komputerem.

Rozwiązaniem na to mogłyby być kasy zaopatrzone w mechanizmy skanujące wszystkie produkty jednocześnie po ich kilkudziesięciu-sekundowym badaniu w 3D. Nie należy jednak spodziewać się szybkiego wprowadzenia takiej technologii, aczkolwiek sam fakt unowocześniania się sprzedaży produktów należy uznać za interesujący.


Chociaż rolnictwo nie jest zwykłą codziennością dla każdego, to dla wielu to chleb powszedni. Każda nowinka technologiczna przez część rolników jest testowana coraz chętniej – zwłaszcza wtedy jeżeli można zwiększyć plon oszczędzając nakłady pracy i sił.

Jak informuje na swoim blogu Matt Ridley – w niedługim czasie prace rolników będą w pełni mogły wykonywać roboty. Użyźniające, kopiące, zakopujące, siejące, sadzące czy w końcu zbierające plon. Uczenie maszynowe ma pomóc im rozpoznawać rodzaje zbóż i innych roślin, co zwiększyć ma efektywność pracy a także poprawić niskie plony w przypadku konieczności pozbycia się zarazy, szkodników itd. Według bieżących badań nad zautomatyzowaniem rolnictwa, koszty przekazania pracy maszynom są jeszcze wysokie, a zwrot niski, ale z biegiem lat można spodziewać się doskonałych efektów.

 

Automatyzacja a marketing

W kontekście automatyzacji można również wskazać na możliwość wykorzystania automatycznych, zaprogramowanych rozwiązań w celach stricte marketingowych. Dla przykładu uczenie maszynowe oraz programy rozumiejące semantykę pojęć mogłyby samodzielnie tworzyć teksty reklamowe, teksty na potrzeby pozycjonowania stron internetowych czy nawet tematyczne blogi – im więcej by pisały a następnie analizowały stopnie i rodzaje konwersji (w tym komentarze), tym mocniej mogłyby dorównać człowiekowi.

Trudno sobie wyobrazić aby oprogramowanie mogło być kreatywne, zaś jego „wypociny” lepsze niż praca żywego człowieka, jednakże za kilkadziesiąt lat takie rozwiązania będą mogły być możliwe. Obecnie na rynku istnieją zautomatyzowane programy do tworzenia contentu o niewielkim stopniu tematyczności, ale efekty są bardzo mizerne, nawet w 1/10 nie dorównują zwykłym tłumaczeniom w Google Translate. Szerokie wykorzystanie uczenia maszynowego może jednak wpłynąć na marketing zarówno treści jak i koncepcje graficzne. W połączeniu z analizą big data nietrudno będzie tworzyć koncepcje reklam czy haseł reklamowych, które mogą sprzedać się lepiej niż te wymyślone nawet po najdłuższej burzy mózgów.

 

Boty – jak rozmawiać z komputerem?

Zautomatyzowana rozmowa staje się coraz powszechniejszym narzędziem w przypadku komunikacji wielu z nas z bardzo dużymi firmami. Zadaniem botów jest odpowiadanie na zadawane pytanie zgodnie z prawdą lub przesłanie takiej odpowiedzi, która może nie jest jednoznaczna, ale na pewno pasuje do zadanego pytania. Boty mogą również angażować współrozmówcę, a nawet zdobywać informacje. Im dłużej rozmawiają tym lepiej się uczą, ale najwięcej w ich poziomie komunikacji wciąż zależy od programistów, którzy muszą dostosować wypowiedzi bota do najdziwniejszych pytań. Jeżeli bot jest źle zaprogramowany zwykle na poruszone kwestie, których nie zna, odpowie „nie wiem” lub w inny sposób, który wyraźnie wskazuje na jego „niekompetencję”.

bot Microsoftu
Źródło: dev.botframework.com

 

W stronę automatyzacji?

Jak podaje raport serwisu G20 Insights, w najbliższych dekadach automatyzacja oraz uczenie maszynowe może znacząco wpłynąć na zastąpienie ludzi w pracy przez roboty:

  • 47 procent etatów w USA
  • 57 procent etatów w państwach OECD
  • aż 77 procent etatów w Chinach

Tak duża ilość prac, które wkrótce będą mogły wykonać roboty oraz oprogramowanie pozwala nam myśleć o pilnym ukierunkowaniu się na zmianę percepcji przyszłości zawodów. Prace, które cechują się dużą powtarzalnością, niewielką inwencją twórczą i nie wymagają przy tym bardziej zaawansowanych kwalifikacji, z pewnością powoli będą wykonane wyłącznie przez maszyny pod kontrolą ludzi.


 

Podsumowanie

Automaty i roboty wpływają na wydajność wielu czynności – w fabrykach, miejscach pracy, w sklepach, w komunikacji miejskiej…  – wszędzie tam, gdzie dostrzega się wiele powtarzalnych zadań, wprowadza się pewnego rodzaju rozwiązania automatyczne. Jeżeli nie są to maszyny, które po prostu zastępują we wszystkim człowieka, to mogą to być programy, które starają się go zastąpić. W innych wypadkach automaty redukują „wymaganie obecności” człowieka na miejscu pracy – częściowo go zastępując, a częściowo przekazując władzę w ręce np. klienta. Na automatyzację zwykle mogą pozwolić sobie tylko duże firmy z dużym kapitałem, aczkolwiek te, które wprowadzają innowacyjne rozwiązania początkowo na małą skalę, szybko mogą stać się globalnym gigantem.

Przyszłość wielu zawodów w obliczu automatyzacji i robotyzacji pracy stoi pod znakiem zapytania, ale tam gdzie kończą się niektóre ścieżki, zaczynają się nowe. W przyszłości szczególnie pożądanymi pracownikami mogą być wybitni programiści, analitycy big data, specjaliści od uczenia maszynowego, psycholodzy specjalizujący się w analizowaniu masowych zachowań w społeczeństwie czy wizjonerzy, którzy będą potrafili wskazać na słabe punkty firmy i wskazać sposób automatycznego rozwiązania problemów.

 

 

Ostatnio zmodyfikowano: 2 lipca 2019

Radek Skowron

Z marketingiem internetowym związany od 2014 roku. Specjalizuje się w SEO oraz komunikacji wizerunkowej. Zainteresowany UX, designem, programowaniem oraz innowacyjnymi technologiami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Załaduj więcej z działu Offtopic