Strona główna Komunikacja Hashtag – język wyłącznie Internetu czy po prostu nowa forma komunikowania się?

Hashtag – język wyłącznie Internetu czy po prostu nowa forma komunikowania się?

 Przeczytasz w: 7 min.
0
1
hashtag

Hashtagi – # – są nierozerwalnie związane z komunikacją w Internecie. Wystarczy po znaczku hash wpisać dowolną frazę, aby coś komunikować.

Artykuł pochodzi z września 2015 roku. Treść może nie pokrywać się w pełni z obecną rzeczywistością.

Hashtagi jako element komunikatów internetowych rozpowszechnił najsilniej Twitter, który sprawił, że ludzie „mówiący tym samym językiem”, a więc używający tego – # – mogli zobaczyć, co do powiedzenia ma ktoś z drugiej strony globu. Hashtagi niewątpliwie zrobiły furorę i zyskały popularność, gdyż znacząco przyczyniły się do krystalizowania się – zupełnie nieformalnie – grup o podobnych zainteresowaniach, podobnych poglądach czy szukając podobych informacji. W USA – gdzie Twitter jest znacznie popularniejszy niż w Polsce, hashtagi używane były i są w celu komunikowania się ze sobą osób w chwilach kryzysowych – mowa o pożarach, powodziach, huraganach. Wystarczy odpalić Twittera, wpisać popularny w danej chwili hashtag by poznać wszystkie aktualne informacje pojawiące się w sieci w czasie rzeczywistym.

Genialne rozwiązanie, które zastępuje wiele innych urządzeń, stanowi także – przynajmniej połowicznie – niejako trybunę ludu. Używając tagu #polska lub #polityka na Twitterze potencjalnie dotrzeć możemy do wszystkich, którzy śledzą lub w danej chwili obserwują ten tag – nawet do tych, którzy w pewnym sensie stanowią główną grupę docelową dla tego komunikatu tj. właśnie polityków. Budowanie popularności dzięki hashtogom w chwili obecnej raczej nie ma jeszcze miejsca, ale z pewnością pomoga stać się zauważonym.

Jak wykorzystać # dla siebie?

Budowanie tożsamości przy udziale hashtagów to sprawa co najmniej kłopotliwa do wyjaśnienia. Można czy nie można? Jeśli przez tożsamość nazwiemy tym, co marka czy prywatna osoba robi aby pokazać siebie innym, a raczej swoje „ja” to tak – hashtag może stanowić element budowy tożsamości. Tyczy się to głównie marek, które wprowadzając hashtagi do obiegu dając im życie i formując nowe podgrupy w grupach. Załóżmy, że popularny brand FMCG zorganizuje konkurs na jednym z portali social media, w którym do wzięcia udziału niezbędne będzie oznaczenie swoich treści hashtagiem. Zbitka słów, być może nawet bezsensowna (na pierwszy rzut oka) fraza niesie za sobą konkretny przekaz. Hashtag zaczyna żyć własnym życiem i jest kluczem, który stanowić ma przepustkę do osiągnięcia celu. Tym samym hashtag w całkiem naturalny sposób może wejść w życie nie tylko społeczności wirtualnych ale i w realu. Z pewnością część z Was zauważyła, że producenci odzieży stosują hashtagi na ciuchach. Jeśli głębiej się temu przyjrzeć i przeanalizować potrzebę autoekspresji, można dostrzec w tym sens. W przypadku osób młodych, które często nie mają wiele do powiedzienia (bez urazy), może wystarczyć jedno słowo czy fraza poprzedzona hashtagiem. Szesnatolatek ubrany w bluzę z kapturem, na które jawi się wielki napis #yolo lub inne „mądrości’ nie musi nawet się odzywać do przechodniów ani stosować innego rodzaju standardowych zabiegów komunikacyjnych, by coś o sobie powiedzieć. To hashtag przez niego przemawia. Dla wielu osób użycie tego znaku to sposób wspomniej autoekspresji. W wielkim skrócie opowiedzenie światu tego kim się jest, co się czuje i z kim oto mamy do czynienia. Proste, tanie i bezpośrednie.

# w realu

Stosowanie hashtagu jest zatem popularne nie tylko w sieci, ale także w naszej codziennej rzeczywistości. W sieci jednak hashtag nabiera zupełnie nowego wyrazu kiedy podejdziemy do niego bardziej twórczo. W przypadku Twittera najczęsciej hash stosowany jest w celach komunikacyjnych, dlatego trudniej jest tam zauważyć wymyślne, długie i niesztampowe formy hashtagów. Inaczej wygląda sytuacja na Facebooku oraz Instagramie, przy czym zaznaczyć chciałbym, że to raczej większy kuzyn korzysta z wynalazku mniejszego, młodszego. Instagram to medium do wymiany zdjęć. Zdjęcia dla wielu użytkowników tego medium to sposób na zdobycie uznania i twórcze „wyżycie się”. Fotografowane jest wszystko i wszędzie. Jeśli ktoś zrobi zdjęcia jabłka samo otagowanie go per #apple brzmi nieco nudnie. Jest wytarte i „nienowoczesne”. Częściej spotkamy się zatem z #tastyredapple, #ilovefruits, #bitcheatthis lub coś w tym deseniu. Oczywiście tego rodzaju hashtagi to tylko wierzchołek góry lodowej, natomiast serce kryje się o wiele głębiej. Niektórzy użytkownicy potrafią zastosować nawet kilkadziesiąt hashtagów, których są nie tylko jedymi twórcami ale i…obserwatorami. Oznaczać to może, że hashtag traci na znaczeniu przekazania komunikatu do innych osób o podobnym guście, natomiast zyskuje jako sposób na przedstawia siebie jako persony nie tylko z krwi i kości, ale też kogoś z charakterem i poczuciem własnego „ja”.

#insta

Jak wspomniałem Facebook zapożyczył nieco od Instagrama. I tak w istocie jest. # na FB używane są raczej sporadycznie, ale ich cel jest podobny jak w przypadku „Insta”. Pokazać „co lubię”, „jaka jestem twórcza”, „jakie pyszno śniadanko zjadłam”, „jak dużo dziś przebiegłem”, „jak świetnie mi idzie w pracy” itd. itd. W tym wypadku – w moim odczuciu hash pełni rolę – nazwijmy to roboczo – eksplikatora (tak, to słowo nie występuje w słowniku) burzy myśli. Ujmując to inaczej, ludzie sądzą, że stosując kilkanaście hashtagów w skrócie opiszą, co czuli, kiedy robili to, co widać na zdjęciach.

#food

#facebook

Mogą tym ukazać własną postawę, własne poglądy, przekonania, zainteresowania i tym podobne sprawy. Dla wielu z nas widok aktywności naszych znajomych, które naszpikowane są # gotuje krew, ale można się do tego przyzwyczaić. W końcu to jest właśnie nowy język Internetu. Kształtowany szybko, dynamicznie, ze zmieniającym się charakterem.

Kreatywne zastosowanie hashtagów

Wygląda na to, że hashtag jako taki nie ma zamiennika w postaci innego słowa, więc jeszcze kilka(naście) razy będę musiał je tutaj wpisać. Komunikacja z użyciem # może być prezentowana w jeszcze inny sposób. W przypadku, o którym zaraz napiszę widoczne jest połączenie dwóch światów – świata informacji oraz świata ekspersji. Portal Wykop – znany Wam bądź nieznany jest prawdziwą skarbnicą wspaniałych hashtagów, które szczerze mówiąc – naprawdę lubię i doceniam twórców za ich pomysłowość. # używane są często, lecz jest to robione nieco bardziej świadomie aniżeli na „fejsie” czy „insta”. Służą one dotarciu do grupy osób, które stale śledzą wspomniany znacznik przyporządkowy danej sprawie. Znaczenia #polska nie muszę chyba tłumaczyć, ale kto z Was wpadłby na to, co rzeczywiście znaczyć może #zonabijealewolnobiega? Nie musicie się męczyć, wystarczy odpalić Wykop – wpisać taką frazę w wyszukiwarkę i oglądać.Poprawa jesiennej deprechy, która właśnie nadciąga gwarantowana.

#heheszki

Być może część z Was spotkała się już z określeniem „janusze”. Jeśli nie, naprędce tłumaczę: są to osoby, które przekonane są o poprawności, słuszności i niejako atrakcyjności własnych działań, a w rzeczywistości robią coś źle, śmiesznie lub wręcz żałośnie. I tak oto natychmiast zrozumiecie takie hashtagi jak #januszebiznesu, #januszebudownictwa czy #januszemotoryzacji. Początkowo wejście w system wykopowych # wydaje się być próbą zrozumienia innego świata, ale szybko zamienia się to nie tylko w rozrywkę ale także źródło informacji. Mikroblogowa platforma powstała na Wykopie, spokojnie mogłaby być polskim zamiennikiem Twittera. Naturalnie nie znajdziemy tam takiej liczby wpisów jak na T. aczkolwiek dowiemy się tego, czego nie dowiemy się z mediów. A wszystko to okraszone jest hashtagami, by szybciej dotrzeć do informacji, których poszukujemy. Osoby chcące wiedzieć czy Syryjczyk nie czai się czasem już pod Śnieżką obserwować będą #islam lub #imigranci, z kolei fani długich, śmiesznych historii obserwują #coolstory. Niektóre # są dość trudne w rozszyfrowaniu i bez posiłkowania się wiedzą wujka Google lub bezpośredniego zapytania skierowane do innego użytkowania portalu możemy głowić się godzinami co oznacza konkretna fraza. Przykład? #pasta, #rakcontent, #4konserwy, #kiciochpyta, czy #gimbynieznajo.

#4konserwy

Naturalnie im jesteśmy młodsi i im więcej czasu poświęcamy na śledzenie internetowych nowości, tym szybciej zrozumiemy o co chodzi osobom stosującym ten poniekąd magiczny znaczek. W przypadku osób, które Internetu używają wyłącznie do czytania newsów i oglądaniu YT, rozszyfrowanie # może być tym, czym dla niemal wszystkich są antyczne hieroglify. Na naszych oczach rodzi się element języka, która nijak nie chce się zatrzymać, wręcz przeciwnie – przenika do mediów, do marek, do wszystkiego co nas otacza. Rzecz w tym, że nie wszyscy rozumieją jeszcze potrzebę lub brak potrzeby na stosowanie hashtagów, natomiast ci, którzy używają ich mądrze z pewnością nie tracą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Załaduj więcej z działu Komunikacja

Polecam

Reklamy na czole i inne mniej znane formy marketingu

Ile musieliby wam zapłacić abyście pozwolili wykorzystać własne czoło jako formę poruszają…