Strona główna Konsument Jeden kanał marketingowy dla produktu to za mało

Jeden kanał marketingowy dla produktu to za mało

 Przeczytasz w: 9 min.
0
0
kanaly-marketingowe-john-travolta

Sprzedaż produktów w dobie e-commerce wydaje się być łatwiejsza niż kiedyś. Niektórzy przedsiębiorcy sądzą, że ze względu na łatwość zainstalowania oraz prowadzenia sklepu internetowego, mogą znacząco powiększyć sprzedaż, niezależnie od innych czynników.

I znów – niektórzy z nich uważają, że wystarczy jeden kanał marketingowy aby opchnąć wszystko, co znajduje się w magazynach. To błąd.

Jak wspomniałem sprzedaż online jest obecnie całkiem prosta. Poza aspektami stricte sprzedażowymi jak magazyn czy fakturowanie, wystarczy nam domena, zainstalowany CMS, przyjazny dla użytkownika szablon i oczywiście kategorie z produktami. Teoretycznie można to już nazwać sklepem online. Ale czy rzeczywiście to wystarczy, żeby mieć dodatkowe profity poza działalnością stacjonarną? Niestety nie.

 

Optymalizacja witryny i pozycjonowanie

Każdy sklep internetowy musi w jakiś sposób dotrzeć do potencjalnego klienta. Jedną z podstawowych metod na zwiększenie jego widoczności w sieci jest poprawne zoptymalizowane witryny (pod wyszukiwarkę) oraz wypozycjonowanie słów kluczowych, przez które sklep ma zostać odnaleziony w sieci. Wiele firm uważa, że to im wystarczy. Usługę optymalizacji i pozycjonowania zlecają agencji, czekają na efekty, a kiedy efekty przychodzą, przychodzi moment konsternacji – sklep nie sprzedaje towaru. Analytics odnotował setki, a nawet tysiące wejść miesięcznie, a mimo to konwersja z ruchu jest żałosna. Kto w takim razie jest winny? Czy osoby odpowiedzialne za zleconą usługę czy sam sprzedawca? W moim odczuciu należałoby skupić się jednak od sprzedawcy. Agencja wykonała swoje zadanie, pozycje dla wybranych słów kluczowych są bardzo dobre, ruch na stronie jest. Zadanie wykonane? Owszem. Jeżeli to sprzedawca ma być winnym zaistniałej sytuacji, to dlaczego? Przecież strona wygląda ładnie, koszyk funkcjonuje sprawnie, wszystkie skrypty na stronie również.

google-pod-lupa

 

Analiza własnej marki pod kątem sprzedaży

 

Odpowiedź na pytanie z poprzedniego akapitu nie może być jednoznaczna, aczkolwiek można wymienić prawdopodobne przyczyny. Te z poniższej listy, mogą występować pojedynczo, ale – niestety – często występują w połączeniu z innymi.

 

Sklep nie prowadzi żadnej innej promocji w internecie. Pozycjonowanie dla sklepu internetowego może się okazać niewystarczające. Owszem – wielu potencjalnych klientów odnajdzie sklep na frazy ogólne jak kosiarki, ale może znaleźć sklep wpisując w wyszukiwarce również kosiarki 6KM, czy kosiarki 6KM Stihl, a nawet używając jeszcze bardziej skomplikowanych wyrażeń. Potencjalnemu klientowi wydawać może się, że skoro pierwsze wyniki wyszukań perfekcyjne odpowiadają na jego zapytanie, to sklep internetowy jest tym miejscem, w którym należy dokonać zakupu. Niestety – niekoniecznie tak jest. Ze względu na coraz większą konkurencją właściwie w każdym sektorze produktowym, produkt (dotarcie do niego dzięki SEO) może nie przynieść sprzedaży. Potencjalny klient może chcieć dowiedzieć się, czy warto zaufać danemu sprzedawcy, czy warto postawić na jego późniejszy serwis, czy będzie mógł reklamować produkt, itd. Co zatem zrobi? Znów wykorzysta wyszukiwarkę ale w innym celu.

Tym razem potencjalny nabywca kosiarki sprawdzi opinie o marce, poszuka jej profilu na Facebooku, zobaczy co piszą na temat sklepu stacjonarnego na którymś z lokalnych forów miasta, w którym sklep ma siedzibę, przejrzy opinie w Google, itd.

 

Może okazać się, że opinie są, ale negatywne. Profil na Facebooku jest, ale martwy. Komentarze na lokalnym forum to rzeka hejtu, zaś opinie w Google są całe dwie i to w dodatku nieprzychylne.

analiza-marki

 

Czy potencjalny klient dalej chce kupić tę kosiarkę?

 

Prawdopodobnie nie. Odwoła się do pierwszej zakładki w przeglądarce i przejdzie do kolejnego wyniku na wpisane zapytanie produktowe. Teraz będzie miał już pewność, że MUSI sprawdzić opinie i komunikację marki, bo przecież numer 1 w wyszukiwarce okazał się być krętaczem i oszustem. Prowadzi serwis kiedy mu się podoba, wiecznie nie ma części zamiennych, towar dochodzi do klienta ale po miesiącu, dział reklamacji nie odbiera telefonów.


Mam nadzieję, że mamy już jasność, co do tego, że jeden kanał marketingowy może okazać się niewystarczający. Oczywiście nie zawsze tak jest – ale musimy mieć jasność, że upewniliśmy się co do tego, że nie mamy sobie nic do zarzucenia i klienci postrzegają nasz w porządku. Jeżeli jednak spotykamy się z tym, że sprzedaż nie rośnie, musimy sprawdzić co się dzieje w sieci.

 

Jakie kanały marketingowe wykorzystać?

 

Wspomniałem o pozycjonowaniu i optymalizacji (SEO) – przypomnę tylko, że jest to jedna z najważniejszych opcji dla sklepów internetowych.

Media społecznościowe

Dla wielu branż wręcz obowiązek. I mowa tutaj nie tylko o Facebooku, ale także o Instagramie, Pintereście, czy nawet YouTubie i Twitterze. To może tak pokrótce. Dlaczego tu i dlaczego tam:

Facebook – jest najbardziej uniwersalny, pozwoli sprzedawcom bezpośrednio komunikować się z klientami i potencjalnymi klientami. W prosty sposób daje możliwość przedstawienia informacji o sklepie, jego wizji, najważniejszych celach, ofercie, promocji czy nawet konkursach. Pamiętajmy, że Facebook pozwala na recenzowanie sklepu – nie zawsze będą to dobre noty, dlatego nieustannie trzeba dbać o to, żeby klient nie miał powodu do zbluzgania marki gdzie popadnie, a trzeba mieć na uwadze to, że wściekły klient wejdzie na 100 stron z opiniami i wszędzie wyleje czarę goryczy. Jeden klient może zbudować agresję w innym, który również ucierpiał ale „oszczędził” markę, jednak teraz zmienił zdanie i dołączył się do komentowania i wystawiania ocen.

Instagram i Pinterest – jeżeli coś sprzedajesz, musisz to pokazać. Produkt ubrany w piękne słowa nie przynosi sprzedaży, 99% osób chce wiedzieć co kupuje, jak to wygląda bez filtrów, w codziennym użytkowaniu, słowem – „z czym to się je”. Oba powyższe narzędzia są proste i błyskawiczne, a ich prowadzenie dla firmy kompetentnej to sama przyjemność.

Twitter – w tym miejscu sklep może dzielić się informacjami o nowościach, promocjach, może również publicznie odpowiadać na bliżej nieokreślone „nastroje” konsumentów.  Nie każdy sklep odnajdzie się na Twitterze ale nie powinno się go pomijać, warto chociaż spróbować.

YouTube – to pole do popisu i dla małych i dla wielkich. Mniejsi mogą zrobić furorę viralem, a wielcy gracze w niezły sposób zaprezentować nową serię produktów. YouTube sam w sobie jest darmowy, natomiast przygotowanie filmów jako ciekawej zawartości to już spory wydatek.

 

Google AdWords

Nie da się ukryć, że AdWords robi furorę. Wiele sklepów korzysta z nich dzień i noc – to znaczy, wykorzystuje tak duży budżet, że na różne zapytania pojawia się podczas każdego nowego wyszukania i to na pierwszych dwóch pozycjach. Dla osób, które nie korzystają często z wyszukiwarki, przypomnę, że obecnie reklamy googlowskie to często aż 7 wyników na 1 stronie wyszukań. Dla sprzedawców jest to świetna metoda pozyskiwania nowych klientów. Oczywiście najważniejsze są pierwsze dwie lokaty, po prostu ze względu na swoją fizyczną pozycję. Rozliczne heat mapy (przedstawiające punkty ekranu, w której klikają użytkownicy) są tego dowodem. Google AdWords na szeroką skalę przy chęci pojawiania się często na wysokich pozycjach przynosi zyski, ale także sporo kosztuje. Jest to jednak sposób aby zdywersyfikować swoje kanały marketingowe.

 

Reklama lokalna

Sklep stacjonarny, który chce się promować w sieci, nie powinien zapominać także o tym, aby przypomnieć o sobie swoim lokalnym klientom. W małym mieście wypromowanie ciekawego sklepu powinno być względnie łatwe, jednak jak wspominałem w tym artykule, trzeba zadbać o swój wizerunek. Sklep nie może sobie pozwolić na falę krytyki, gdyż lokalnie może po prostu być spalony. Machnięcie ręką na swoje własne otoczenie to duży błąd, gdyż krytyka może przenieść się także do sieci i spalimy oba mosty łączące nas z klientem. Swoją pozycję, jako autorytet czy zaufanego sprzedawcę należy budować cały czas, konsekwentnie, w każdym miejscu, w którym się znajdujemy.

 

Sieci partnerskie

Czasami moce przerobowe konkretnego sklepu internetowego nie są wystarczające – mamy za mało czasu, wydaje się nam, że zrobiliśmy już wszystko co można, aby przyciągnąć klientów. A to nieprawda. Warto skorzystać – jeżeli mamy taką możliwość – z sieci partnerskich. Możemy nawiązać współpracę z innymi sklepem, który będzie sprzedawał również nasz towar, ale z prowizją dla niego. Oczywiście – to mniejszy zysk – ale zysk! Możemy na zasadzie wzajemnej współpracy uzgodnić szczegóły polecania się z jedną lub większą ilością innych marek. My polecamy ich towar w naszym sklepie, a oni nasz – w swoim. Oczywiście najlepiej funkcjonuje to wtedy, jeżeli my dysponujemy czymś, czym nie dysponuje partner, ale jest to zbliżone w sensie kategorii produktowej.

 

Obecność w sieci

Każda branża posiada w internecie specjalistyczne serwisy, portale informacje czy fora. Zamiast czekać na to, aż ktoś wywoła tam dyskusję na temat naszego sklepu, sami się tam pokażmy – prowadząc oficjalny profil. Wywołujmy dyskusje, doradzajmy, odnośmy się do zapytań wszystkich osób, którym możemy pomóc, nawet jeżeli ktoś wyraźnie nie jest obecnie zainteresowany zakupem. Nigdy nie wiadomo, czy sklep nie zostanie przez niego polecony komuś znajomemu czy rodzinie. Budowanie wizerunku w sieci za pomocą ww. miejsc wymaga oczywiście czasu ale buduje zaufanie do marki, stawia sprzedawcę na pozycji lidera w danym sektorze.

 

Własne zaplecze – wykorzystaj swoją wiedzę

Na koniec zostawiłem chyba najważniejszy temat, na którym powinien skupić się każdy sklep online. Przekazywanie wiedzy, edukacja, informowanie. Możemy to robić w łatwy sposób wykorzystując właśnie domenę, na której postawiony jest sklep. Blog firmowy, poradnik, dział aktualności – wszystkie te miejsce podnoszą w oczach potencjalnego klienta wartość sklepu – a tym samym wartość marki. Dodatkowo – doskonale działają na wyszukiwarkę, która lubi świeża i bogatą w interesujące informacje treść.

dziel-sie-swoja-wiedza

E-commerce w połączeniu w działem wiedzy lub działem porad (oczywiście to przykładowe nazwy) sprawi, że potencjalny klient nie będzie musiał posiłkować się innymi stronami w znalezieniu informacji na temat nowoczesnej funkcji, np. kosiarki, ponieważ wszystkiego dowie się w jednym miejscu.


Podsumujmy: więcej kanałów marketingowych pomaga w sprzedaży, w zależności od ich rodzaju, sprzedawcom łatwiej jest przekazać wiedzę, wziąć udział w dyskusji, czy nawet wytłumaczyć się z błędów. Różne kanały marketingowe mogą odpowiadać różnym celom, ale ten jest jeden – sprzedaż. Warto w tym miejscu dodać, że mnóstwo rzeczy w aspekcie kanałów marketingowych można wykonać samodzielnie – tj. bez zlecania tego specjalistom.

  • płatki-śniadaniowe

    Ile cukru znajduje się w produktach spożywczych?

    W 1957 roku amerykański doktor William Coda Martin, postanowił odpowiedzieć na pytanie …
  • zakupy

    Kasy samoobsługowe – za i przeciw

    Pierwsze kasy samoobsługowe w Polsce pojawiły się w sieci Auchan – przywędrowały do …
Załaduj więcej z działu Konsument

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecam

Najgorzej wydane pieniądze w sklepie internetowym – 14 ofert czekających na frajerów

W dobie AliExpress, w internetowych sklepach można znaleźć dosłownie wszystko, co pozwala …