Strona główna SEO Linkowanie wewnętrzne – jak używać linków w obrębie domeny?

Linkowanie wewnętrzne – jak używać linków w obrębie domeny?

 Przeczytasz w: 6 min.
2
0
Linki wewnętrzne czyli jak linkować w obrębie domeny

Linki wewnętrzne stanowią naturalny element każdej strony internetowej. Praktycznie żadna współczesna strona internetowa nie istnieje bez linków kierujących do innych adresów URL niż ten, na którym właśnie się znajdujemy. Zwykle nawet strony typu one page posiadają linki tylko z dodatkiem hashtagu, aby poinformować przeglądarkę, że kierujemy użytkownika do podsekcji danego adresu, ale nie do innego adresu. 

Linkowanie wewnętrzne to sposób na optymalny przepływ ruchu w obrębie zawartości strony, możliwość zapewnienia użytkownikowi dostępu do pogrupowanych w strukturze strony zasobów, przechodzenie do powiązanych materiałów czy w końcu poprawianie widoczności strony w rankingu wyszukiwarki.

Linki wewnętrzne stanowią cenny budulec w SEO on-page i zdecydowanie warto je stosować. Jak twierdzi support Google’a  – linki wewnętrzne wskazywać mają na względny poziom ważności witryny, oznacza to zatem, że względnie wyższa liczba linków wewnętrznych dla danego adresu, daje temu adresowi większą moc. Słowo „względnie” należy tutaj traktować z przymrużeniem oka, ponieważ możemy stworzyć adres URL w obrębie naszej witryny, który będzie posiadać tylko kilka linków wewnętrznych, a mimo to będzie doskonale rankować w wynikach wyszukiwania.

Niemniej jednak o liczbie linków wewnętrznych często stanowi szkielet konstrukcji danej witryny. Bardzo dużo linków wewnętrznych pochodzi z elementów kolejnych menusów – menu głównego, menu kategorii, menu subkategorii, linków odwołujących się do polecanych, pokrewnych zasobów czy paneli bocznych.

Mniejsza część linków wstawiana jest ręcznie, a dotyczy ona linków, które znajdują się w obszarze tekstowym np. artykułów i kierują użytkownika do innego tekstu (rzadziej kategorii czy tagu).

Przykładowy skład linków wewnętrznych możemy zobaczyć na tym zrzucie:

Linki wewnętrzne na Focus
Źródło: Focus.pl

Zrzut ze strony magazynu Focus ilustruje jak wiele linków wewnętrznych może zmieścić się na stosunkowo małym obszarze. Poza standardowymi linkami znajdującymi się w menu, do dyspozycji mamy również linki w breadcrumbsach (menu okruszkowym), w obszarze nazwy autora czy pod postacią odnośnika do innego artykułu.

Istnieje wiele metod linkowania wewnętrznego poza linkami generowanymi „automatycznie” jak menu czy polecane artykuły. Dla przykładu na blogu Backlinko wygląda to tak:

Linki wewnętrzne na Backlinko
Źródło: Backlinko.com

Tutaj autor w jednym ze swoich artykułów odwołuje się na niewielkim fizycznie obszarze do aż 5 swoich kolejnych tekstów, stanowiących uzupełnienie omawianego zagadnienia.

Tego rodzaju linki oczywiście mają sens, ale tylko wtedy jeżeli dalsza część (opis linku) za każdym razem wygląda inaczej, czyli jest unikalna. Linki mają sens również wtedy jeżeli linkowany adres URL rzeczywiście jest powiązany. Mają sens również wtedy, kiedy ich pojawienie się jest uzasadnione i dobrze opisane. Linki dla samych linków nie będą zwyczajnie klikalne, a czasami nawet pozostaną niezauważone. Istotną sprawą jest również ilość dostępnych adresów URL w obrębie domeny. Jeżeli mamy ich mało, najprawdopodobniej nie uda nam się logicznie powiązać ze sobą treści – o ile nie zawężamy się do bardzo szczegółowego zagadnienia i pozostajemy w jednej, ściśle określonej tematyce.

Popularnym i pożądanym typem linków wewnętrznych są linki opisowe, które stanowią uzupełnienie omawianego zagadnienia i jednocześnie automatycznie mogą powodować dwie reakcje:

  • szybkie otworzenie linku w nowej karcie,
  • przeczytanie artykułu i powrót do linku aby uzupełnić wiedzę.

Stosowanie tego typu linków nie tylko ma sens, ale jest wręcz obowiązkowe, jeżeli odwołuje się do materiału bezpośrednio powiązanego, archiwalnego w tej samej tematyce czy po prostu stanowiącego dojaśnienie danej kwestii, którą tylko nadmieniliśmy. Spójrzmy na bardzo dobry przykład z serwisu Money.pl:

Linki wewnętrzne na money pl
Źródło: Money.pl

Opisowe linki wewnętrzne nie zawsze muszą stanowić jasną konotację w stylu – „kliknij tutaj aby dowiedzieć się więcej„. Jeżeli tylko wizualnie różnią się od pozostałej części akapitu z pewnością zostaną rozszyfrowane jako link i istnieje prawdopodobieństwo, że zostaną również włączone.

Istnieją także linki wewnętrzne, których używanie w treści artykułu ma sens tylko w pewnych przypadkach, oto przykład takiego rozwiązania:

linki wewnętrzne na the times-min
Źródło: Thetimes.co.uk

Artykuł z The Times posiada link wewnętrzny do tagu, który przypisywany jest do wszystkich artykułów poświęconych Brexitowi. Jeżeli w naszym serwisie znajdowałoby się wiele artykułów, do których przypisujemy pewien tag, zaś samo zagadnienie rzeczywiście byłoby interesujące, a przy tym często poszukiwane, to w takim przypadku link to tagu może poprawić współczynnik czasu spędzonego na stronie.

Niektóre linki wewnętrzne tworzone są mniej lub bardziej dynamicznie i czasami nie mamy wpływu na to, co zostanie do nich przypisane. Przykład pochodzi z bloga rowerowego:

Linki wewnętrzne na rowerowych poradach
Źródło: roweroweporady.pl

Wiele serwisów i blogów opartych na popularnym CMSie jak WordPress (mój również), posiada funkcję, która pod artykułem zamieszcza odnośniki do innych treści. Najczęściej opiera się to na zasadzie polecania innych tekstów z danej kategorii, rzadziej tagu lub jeszcze innej opcji. O wiele wygodniejszym i bardziej skierowanym do użytkownika rozwiązaniem byłoby polecanie artykułów najbardziej powiązanych z właśnie przeczytanym.

Podejście encyklopedyczne

Niektóre serwisy, które w swoich zasobach posiadają bardzo dużo treści (a tym samym adresów URL), posiadają bardzo złożone linkowanie, gdzie właściwie co drugie słowo może być odnośnikiem do innego adresu. Chociaż sam widok linków musi być wtedy bardziej przygaszony (bez wyraźnych wyróżników), to takie rozwiązanie bywa przydatne i uzasadnione. Pozwala bowiem łatwo znaleźć informację, która powiązana jest z tą, którą właśnie przeglądamy.

Linki wewnętrzne na Rate Your Music
Źródło: RateYourMusic.com

Serwis RateYourMusic, jako swego rodzaju muzyczna encyklopedia, linkuje do wielu zasobów – miejsca pochodzenia artystów, nazwisk członków kapeli, wykonawców, gatunków, czy wydanych płyt. Wszystko to ułatwia odnajdywanie prawdopodobnie i tak poszukiwanych adresów, zatem spełnia tutaj swoje założenie. Podobne przykłady znajdziecie oczywiście na Wikipedii.

Jak używać i nie używać linków wewnętrznych?

  • kieruj się zasadą uzasadnienia (powinny pojawiać się tam, gdzie łączymy logicznie dwa adresy),
  • stosuj je tak, aby były widoczne (odstępstwem jest serwis typu encyklopedia, ale i tutaj warto po prostu ustawić im inny kolor czy pogrubienie),
  • odwołuj wtedy, kiedy nawiązujesz do już stworzonego contentu,
  • używaj linków opisowych,
  • nie nadużywaj generycznych anchorów dla linków, obniżysz tym samym potencjał SEO,
  • nie stosuj adresów URL jako link,
  • jeżeli korzystasz z automatycznych rozwiązań, dokładnie sprawdź ich mechanikę, aby nie wstawiały linków gdzie popadnie,
  • nie linkuj strony głównej,
  • nie linkuj thin contentu,
  • pamiętaj o orphan pages – nie chcesz aby jakaś strona nie była wcale podlinkowana,
  • zadbaj o unikanie dead end pages – każdy adres URL musi posiadać linki wewnętrzne,
  • w linkach do zasobów publicznych stosuj parametr follownofollow stosuj do zasobów nie mających znaczenia w SEO (jak logowanie się do sklepu).

 

2 komentarze

  1. Karsen

    8 sierpnia 2018 na 09:35

    Cześć mam 3 pytania:
    1. Jak uważasz czy jest sens linkować z jednej podstorny inną podstrone na kilka anchorów?
    2. W przypadku jeśli twoja strona główna jest rankowana na frazę „buty meskie” do tego masz kolejne podstrony „buty męski sportowe” „buty męskie sandały”, czy te podstrony z długiego ogna mogą linkowac na anchor „buty męskie” stronę główną?
    3. Czemu nie ma sensu linkowania strony głównej?

    Odpowiedz

    • Radek

      10 sierpnia 2018 na 10:26

      AD 1. – Nie. W ogóle nie ma większego sensu linkować tej samej podstrony z jednego URL kilkukrotnie, tym bardziej na różne hasła.
      AD 2. – Nie. Po co? To strona główna wzmacnia podstrony, a nie podstrony stronę główną.
      AD 3. – Jak wyżej. Nie linkujemy strony głównej, bo to ona ma rozdysponowywać moc. Poza tym strona główna i tak zawsze posiada najwięcej linków wewnętrznych w obrębie całej domeny – z logotypu, menusów czy stopki – łatwo to sprawdzić chociażby w Screaming Frog – nie ma potrzeby jej dodatkowo dopalać poprzez tego rodzaju próby. Przejrzyj sobie popularne sklepy internetowe z takim asortymentem, zobaczysz, że moje słowa znajdują u nich potwierdzenie.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Załaduj więcej z działu SEO