Strona główna Polskie marki Najdurniejsze nazwy leków, preparatów i suplementów diety

Najdurniejsze nazwy leków, preparatów i suplementów diety

 Przeczytasz w: 3 min.
0
1
dip-rilif-masc

O tym, że marketingowcy w koncernach farmaceutycznych mają duże pole do popisu nie trzeba chyba specjalnie opowiadać. Tylko dlaczego śmieją się nam w twarz?

 

Wygląda na to, że leki, suplementy oraz preparaty medyczne mogą być nazwane dowolnie głupio, a i tak zostaną sprzedane. Od kilku lat dostrzec można wzrost liczby medykamentów, które już w swojej nazwie sugerują swoje zastosowanie.

Wszyscy znamy Gripex, który jaka sama nazwa wskazuje – jest na grypę (między innymi). Nazwa Ibupromu pochodzi od ibuprofenu, który jest lekiem przeciwzapalnym. Nazwa niegdyś bardzo popularnego syropu Clemastin pochodzi od klemastyny, czyli leki przeciwhistaminowego. Nazwa popularnego do dziś (też go brałem, pycha swoją drogą) syropu Tussipini, pochodzi od pini turiones czyli młodych pędów sosny. Pomińmy jednak nazwy trzech ostatnio wymienionych specyfików – ich nazwy brzmią…zwyczajnie. Doszukiwanie się powiązania w nazwach chemicznych czy łacińskich jest całkiem w porządku. Gripex stał się natomiast na tyle popularny, że już tak nie śmieszy, chociaż prawdopodobnie był jednym z pierwszych leków o tak prostej, swojsko brzmiącej nazwie.

Na gardło, na wzrost, na apetyt, na blokadę apetytu…

Koncerty farmaceutyczne wydają rocznie miliony na reklamę. Alfofarm w roku 2016 wydał na reklamę...229, 6 mln złotych! Potężna suma z pewnością musi im się zwracać, gdyż każdego roku wydatki na reklamę rosną. O nowych preparatach na ból gardła, ból głowy, ból nóg, rąk, kolan, paznokci, małego palca u nogi – słyszymy wszędzie. Trudno też uciec od nich w telewizji (można nie oglądać, polecam), nieco łatwiej w sieci – jeżeli mamy wtyczki do blokady niepożądanych treści reklamowych. Niezależnie od tego, jak Wy podchodzicie do reklamy w sieciach ATL czy BTL, medykamenty sprzedają się świetnie. Jednym z najważniejszych elementów promocji są niekoniecznie składy (bo te są niczym specjalnym) ale nazwy.

Jak pisałem wyżej, zaobserwować można większą liczbę tabletek/syropów/maści itp. na rynku, które już w nazwie wskazują zastosowanie. Wzrostan na przykład – to syrop, który rzekomo wspomagać ma wzrost u dziecka…nie będę się tutaj rozwodził nad tym, czy rzeczywiście ma to jakiekolwiek przełożenie na rzeczywistość, ale dzięki swojej nazwie łatwo wpada w ucho i przejęte zdrowiem swoich dzieci matki być może go kupią.

Odpormax – to nowość na rynku – ma wzmacniać odporność. Czyż to nie piękne?

– Dzień dobry pani magister, szukam czegoś na wzmocnienie odporności, cały czas mnie łapie katar…

– To może Odpormax?

– Odpormax? Nie słyszałem, ale …hmm, nie dość, że odporność to jeszcze max…poproszę!

Co za durnota.

Na komary mamy Comarol :), na gardło mamy Gardvit albo uwaga, uwaga Gardlox. Na zatoki pomoże nam Zatogrip (a przy okazji na grypę) albo Zatoxin, a na odflegmianie, Deflegmin! To takie proste, wystarczy pomyśleć o jakiejś przypadłości i dodać do tego jakiś człon odpowiadający za funkcję, sposób działania czy moc. No bajka.

Z dziećmi to już w ogóle jest łatwo. Jak taki mały Adaś czy inny Piotruś, lat 8 nie chce jeść, to dajmy mu Apetizer, a jak skubany wcina kanapkę za kanapką to dajmy mu Apetiblock.

Dla ludzi z różnymi przypadłościami chwilowymi koncerny farmaceutyczne też mają coś specjalnego. Na afty oczywiście Dezaftan, a na trawienie Travisto (kumacie? trawisz-to he he HE). Albo Ulgix – od razu poczujecie ulgę 🙂

faceplam

Jak mieliście ciężki tydzień, to naturalnie powinniście nasmarować się maścią Dip Rilif, żeby zapewnić sobie Głęboką Ulgę.

Osoby, które idą na całość i chcą zmienić swoje życie, z pewnością docenią wyborną moc Kildetoxu – no chyba nie muszę pisać co to robi? Nie dość, że robicie sobie detoks to jeszcze zabijacie to, co szkodliwe. Piękne – 10/10. Aby zahartować dziecko – podawajcie mu syrop Hartuś. Żeby pomóc mu w prawidłowym funkcjonowaniu mózgu – Revitanerw. Jeżeli natomiast macie problemy ze sobą – tutaj świetnie pomoże Destresan lub Depresanum. Dla facetów na diecie obowiązkowy będzie Cholester, a dla tych, którzy naprawdę mocno chcą tupnąć nogą – Antychol.

goodfellas


Powinniśmy pójść jeszcze dalej, niech konsumenci w ogóle się nie męczą. Jeżeli będzie ich bolała ręką, niech kupują Rękan, a jeśli noga – oczywiście Nogan. Na otyłość Oponkamini albo Fatex (dla anlgojęzycznych). Na swędzenie – Drapan, na wstręt do pracy, Niepracex, dla pracoholików Nadgodzimex a dla niegrzecznych dzieci Posłusznix.

 

Od tych nazw leków to można się rozchorować…chyba wezmę Antygrypin…brrr.

Załaduj więcej z działu Polskie marki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecam

Call to action 📢 – jak przyciski i hasła wpływają na zachowanie użytkownika?