Strona główna SEO SEO – w stronę growth hackingu?

SEO – w stronę growth hackingu?

 Przeczytasz w: 8 min.
0
1
SEO growth hacking

Data ostatniej aktualizacji: 05.07.2018

Nie przepadam za brzmieniem pojęcia „growth hacking”, ale jest ono silnie związane z marketingiem online, a z nim związane jest również SEO, które dynamicznie się zmieniając może mocno z „hakowaniem wzrostu” się zazębić i stworzyć zupełnie nową usługę. To oznacza, że warto mu się przyjrzeć.

Growth hacking jest stosunkowo nowym pojęciem, które zadomowiło się w sztuce marketingu online dopiero 8 temu. Często nadużywane? Być może. Ww. pojęcie ma być wypadkową działań, które zmierzają ku stabilnej i dynamicznej promocji danej marki czy danego przedsięwzięcia. Nie jest jednocześnie zaprzeczeniem efektywnych działań w długim okresie.

Growth hacking może być jednocześnie szybki i w doskonałym tempie powiększać zasięgi, ale może być również wolniej wznoszącą się linią, będącą wynikiem sumiennego budowania lojalnego zaplecza fanów i zwolenników.

Jakkolwiek nie spoglądać na strategię growth hackingu dla marek w świecie online, jest to rzecz trudna i wymagająca doskonałego poruszania się w świecie komunikacji cyfrowej. Chociaż samo słowo „hakowanie” brzmi nieco infantylnie i pompatycznie, to rzeczywiście celem gh. jest deklasowanie konkurencji na rzecz podmiotu „hakowanego”. Growth hacking może dotyczyć nie tylko nowej marki/start-upu, ale również marek z już wyrobioną reputacją, które jednak mają apetyt na większą popularność, większy zasięg, szerszy target.

Chociaż znajdziemy wielu zwolenników teorii „SEO jest martwe„, wciąż usługa ta jest silnia promowana przez agencję/freelancerów się tym zajmujących, a także (coraz częściej) poszukiwana przez właścicieli firm/marek. SEO niesie ze sobą w pewnym stopniu „apetyt na hakowanie”.

Od samego początku istnienia grup osób, które zawodowo zajmują się dopasowywaniem contentu na stronie www do algorytmu wyszukiwarki, istniało przeświadczenie o tym, że zdobycie wiedzy, która jest „tajna” i znana tylko nielicznym, pozwala osiągać lepsze efekty. Wiadomości spływające od pracowników Google zwykle są bardzo skąpe w informacji 0/1, które rzucają na jakąś sprawę cień lub światło. Efektem tego jest potrzeba głowienia się nad zmianami w algorytmie, analizowania materiałów źródłowych Google, czy nawet…patentów, które Google raz na jakiś czas szeroko opisuje, a które po czasie trafiają do silnika algorytmu rankującego wyniki.

Stałe analizowanie, monitorowanie wyników, nieustanne wprowadzenie zmian i nierzadko walka z konkurencją jest przejawem chęci odkrycia metody, która – zupełnie jak hakowanie – pozwala łatwo i szybko osiągnąć cel. Chociaż SEO z założenia nie jest szybkie, to ma wspólny mianownik z hakowaniem. Chodzi bowiem o zgłębianie tajemnic i rozszyfrowywanie (poprzez testowanie i nieustanne zmiany) metod, które mogą przyczynić się do ułatwienia sobie pracy. Zupełnie jakbyśmy łamali kod, może nawet taką małą Enigmę.

W początkach działalności Google, Lawrence Page (jeden z twórców silnika) przygotował patent, w którym opisany został mechanizm przyznawania punktów w systemie Page Rank.

Wiedza na temat mechanizmów, dzięki któremu strona X była wyżej niż strona Y, brała się po prostu…z wytycznych. O hakowaniu nie było zatem mowy. Wystarczył zmysł analityczny i próba przekucia wzorów na praktykę aby dobrze się pozycjonować. W roku 1998 24 miliony stron internetowych, które zostały przecrawlowane robotami Google’a, mieściły się na 147GB powierzchni dyskowej. Dziś liczba stron internetowych jest znacznie większa, a z sieci korzysta niemal każdy, co wymusza wprowadzenie coraz większych utrudnień w uzyskaniu dobrej widoczności w sieci. Korzystanie z tak prostych algorytmów, które zostały opisane także w dokumencie „The Anatomy of a Large-Scale Hypertextual Web Search Engine„, byłoby nieuzasadnione i łatwe do zmanipulowania. Istniejące dziś oprogramowanie jest w stanie tworzyć „prawie” normalnie wyglądające teksty, co sprawiłoby, że dobre wyniki w Google uzyskiwałoby się w jeden dzień.

SEO w drodze do hakowania wzrostów

SEO w obecnym wymiarze jest usługą znacznie szerszą niż chociażby 4 lata temu, kiedy wciąż bardzo efektywne metody pozycjonowania stron opierały się na ilości, nie jakości.

Warto zwrócić uwagę na samo słowo „pozycjonowanie„, które jest właściwie nietłumaczone (a może i nieprzetłumaczalne) na inne języki, gdyż w innych językach SEO tłumaczy się dosłownie z search engine optimization, i tak SEO to po niemiecku Suchmaschinenoptimierung, po norwesku søkemotoroptimalisering, po francusku optimisation pour les moteurs de recherche a po hiszpańsku optimización en buscadores.

Wszystkie powyższy zwroty to dosłownie „optymalizacja dla wyszukiwarek internetowych”. W polskim nazewnictwie ukuło się jednak „pozycjonowanie”, które nie jest tym samym co pozycjonowanie w wymiarze stricte kształtowania oferty na rynku.

Pozycjonowanie (w świecie SEO) jest jednak bliskie praktykom, którym daleko było do tych eleganckich, przynajmniej kilka lat temu. Dziś SEO jest nie tylko częściej wpisywane do wyszukiwarki, ale również bliższe prawdzie. Obecnie rzeczywiście kładziony jest silny nacisk na to co znajduje się na stronie internetowej i jak wygląda jej core, zamiast tego, ile linków do niej kieruje z niezbyt widocznych w sieci miejsc dla zwykłego użytkownika.

SEO a pozycjonowanie w Google Trends

Powyższy wykres z Google Trends pokazuje „bitwę” SEO z pozycjonowaniem. Słowo SEO na dobre zaczęło uzyskiwać stabilną przewagę z początkiem 2015 roku, natomiast pod koniec 2017 już wyraźnie deklasowało swojego konkurenta. Dobre praktyki, zgodne z wytycznymi Google dla Webmasterów sprawdzają się, zwłaszcza wtedy, jeżeli zestawiamy ze sobą nie tylko SEO, ale także SEM, social media, ePR czy nawet outdoor. Połączenie wielu kanałów marketingowych pozwala uzyskać lepszy wzrost niż wykorzystywanie wyłącznie SEO, co nie oznacza, że dla pewnych branż nie jest czynnością wystarczającą.

Specjaliści SEO są, a przynajmniej powinni być, doskonale zorientowani w komunikacji internetowej, co może pozwolić im sprawniej szukać nowych ścieżek pozyskania wejść na stronę, nowych potencjalnie zainteresowanych ofertami osób czy nowych metod na konwersje. SEO wymaga nie tylko zorientowania się w komunikacji w sieci, ale również poznania mechanizmów, które są w niej wykorzystywane. Nowe trendy komunikacyjne są z czasem wprowadzane także do wyszukiwarek, a to oznacza, że nie powinno się omijać żadnych nowinek, gdyż wkrótce mogą być standardem dla algorytmów.

Jeżeli jesteśmy w świecie nowinek, to nie zapominajmy o technologii. Całkiem niedawno potwierdzono wykorzystywanie prędkości dla urządzeń mobilnych jako czynnika rankingowego. Przeglądarka Chrome wskazuje w pasku adresu strony niezabezpieczone oraz strony z SSL. Składowa algorytmu Google – silnik Rank Brain – wykorzystuje uczenie maszynowe. Zaawansowane technologie pozwalają nie tylko rozwijać silnik wyszukiwarki ale też lepiej dopasowywać wyniki do oczekiwań użytkowników. To sprawia, że wiedza SEO wymaga stałej nauki. Kto się nie rozwija, ten nie tylko stoi w miejscu, ale także szkodzi stronom, którymi się opiekuje.

Strony internetowe w ujęciu SEO to nie tylko dopasowywanie zawartości pod użytkowników, ale również stworzenie makiet i architektury informacji pod użytkowników. Pojęcia takie jak usability czy user experience nie mogą być obce osobom, które są zainteresowane growth hackingiem w oparciu o SEO.

Strona internetowa to nie tylko przekaz informacji ale też budowa świadomości. Jeżeli strona jest wizytówką marki mówimy tutaj o potrzebie zrozumienia brandingu oraz jego obecności w marketingu. Jeżeli mówimy o marce, to mówimy też o jej fanach, którzy chcą śledzić jej poczynania. My z kolei chcemy śledzić ich kroki, więc wykorzystujemy zaawansowaną analitykę, która podpowiada nam o wszystkich ruchach na stronie. Jest to szczególnie przydatne w sklepach internetowych, w których liczba odwiedzonych adresów URL jest znacznie większa podczas jednej sesji, niż w przypadku odwiedzenia stron firmowych. Sklep internetowy jest przy okazji szczególnie interesujący w ujęciu hakowania wzrostu, gdyż obecnie bywa bardzo zaawansowanym centrum sprzedażowo-informacyjnym. Marki chcą nie tylko sprzedawać, ale także budować lojalność oraz uświadamiać, np. przez storytelling. To wszystko wymaga bardzo szerokiej wiedzy nie tylko w płaszczyźnie umiejętności miękkich ale też umiejętności twardych. Synergia tych elementów, to rdzeń SEO, a wszystkie wspomniane w tym akapicie elementy to otwarta furtka do generowania dużo większych zasięgów.

Dryg do hakowania wzrostu doskonale komponuje się z SEO. Mieszanka tych dwóch dziedzin powinna pozwolić na stworzenie łatwiejszej i bardziej efektywnej procedury np. up-sellingu. Jeżeli osoba potrafiąca sprzedać ideę, potrafi ją również wdrożyć i zarządzać nią, to ma spore pole do popisu praktycznie dla każdej marki.

Ku przyszłości

Przewidywanie trendów w optymalizacji pod wyszukiwarki internetowe jest niezwykle trudnym zadaniem i udaje się nielicznym, w dodatku w niewielkim stopniu. Rand Fishkin, jedna z legend SEO, w swoim artykule o przewidywaniach na 2018 rok, podsumował również swoje przewidywania na 2017. W stworzonej przez siebie punktacji uzyskał tylko 4 punkty na 16 możliwych, co może świadczyć o tym, jak nieprzewidywalne są zmiany w algorytmie Google. Przewidywać natomiast można z większą dozą prawdopodobieństwa pojawienie się nowych profesji. W moim odczuciu połączenie zdolności specjalistów SEO oraz umiejętności z nurtu growth hackingu, w najbliższych kilkudziesięciu miesiącach może dać nam nowe zajęcie dla osób dobrze czujących się w świecie marketingu online.

Potwierdzeniem może być chociażby wykrystalizowanie się usługi audytów SXO, czyli optymalizacji doświadczenia użytkownika czy audytów social media, które dają odpowiedzi na pytania takie jak „jak zarządzać marką w mediach społecznościowych”. Moją tezę chciałbym również podmurować faktem, iż w dużej mierze to „seowcy” odpowiadają obecnie za budowę strony, za UX, za wizerunek marki, za technikalia, za wprowadzenie oprogramowania…a to wszystko poza samym SEO.

Radek

Z marketingiem internetowym związany od 2014 roku. Specjalizuje się w SEO oraz komunikacji wizerunkowej. Zainteresowany UX, designem, programowaniem oraz innowacyjnymi technologiami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Załaduj więcej z działu SEO