Społem – sklep, który nie bierze udziału w wyścigu szczurów

Polskie marki
spolem-logo

Małe sklepy osiedlowe raczej nie mogą mierzyć się z dyskontami, które mają gigantyczne obroty. A czy może z nimi mierzyć się sieć Społem?

W całej Polsce liczba sklepów należących do sieci spożywczej Społem liczy kilkaset. W samym Wrocławiu sklepów tych jest 15. Każdy sklep ma nawet oznaczenie liczbowe. Ten, w którym ja bywam niemal 5 dni w tygodniu – z racji bliskości do biura – to Sklep Spożywczy nr 314. Brzmi dumnie. I jednocześnie skromnie. Ot, sklep. Rzeczywiście – Społem to sklep skromny. Skromny w nazwie, skromny w wyglądzie, skromny w asortymencie, skromny w kulturze, skromny w trendach, skromny w nowoczesności. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że słowo skromny jest po prostu sympatycznym zamiennikiem dla takich określeń jak nuda, komuna czy nijakość.

Sklep Spożywczy nr 314 to prawdziwa perełka osiedlowa. Na swoim terenie nie ma właściwie konkurencji jeżeli chodzi o wielkość sklepu, a tym samym asortyment. Tutaj kupicie nie tylko jedzenie, ale także krokiety z garmażerki, bułki pakowane do worków, patelnie, kołdry, czajniki, a nawet kapcie. Generalnie niemal wszystko, czego można potrzebować do podstawowego poziomu egzystencji. Przechadzając się po kilku alejkach, które pokryte są niewymienionymi prawdopodobnie od 30 lat płytkami, zauważyć możemy, że coś tu nie gra…

  • Owoce i warzywa są horrendalnie drogie
  • Banany bywają tak zielone, jakby zostało świeżo zerwane z drzewa
  • Pieczywo przypomina te japońskie kanapeczki – jest pakowane do worków foliowych
  • Czekoladę znajdziesz na specjalnym dziale z alkoholem – to jakiś towar luksusowy jest?
  • Na końcu alejki z wodą znajdziesz najnowsze promocje, do których zaliczymy wspomniane wcześniej produkty stanowiące wyposażenie domu
  • Tuż obok kasy znajdziemy dumnie wiszące skarpety oraz kolorowe kapcie
  • W tymże również miejscu odkrywamy wielki kosz z szarym papierem

Dołożyć do tego trzeba dość wysokie ceny generalnie za wszystko. Ale spokojnie, spieszę z wyjaśnieniami, znajdziemy także promocje. A tam między innymi:

  • Ketchup Tortex – 1,39zł za 500 ml, ostatniego dnia przed zdjęciem cena zostaje obniżona do 69 groszy!
  • Bombonierki okazjonalne – no cóż, na Walentynki nie zeszły, może ktoś chociaż na Dzień Kobiet kupi…
  • Czekolada Studentska – ona akurat jest na promocji cały czas, tylko nawet po promocji jest absurdalnie droga

Sklep Spożywczy nr 314 to nie tylko wyjątkowe ceny, niesamowite promocje i ogrom towaru. To także wspaniała atmosfera. Kasjerki tańczą z radością widząc nowego klienta, miło podają paragon do rączki i resztę, zawsze zapraszają do kasy, gdy w innych robi się kolejka, samodzielnie radzą sobie z udekorowaniem sklepu.

A tak naprawdę to nie.

Ceny są duże, promocje wymyśla prawdziwy Janusz marketingu, różnorodność towaru to takie “chcielibyśmy być Tesco, no ale nie damy rady”. Kasjerki prawdopodobnie mają depresję lub po prostu mają gdzieś klienta, paragon dosłownie leci do naszych rąk, a jak jest kolejka, to czekamy aż nie będzie, bo Pani Basia akurat wykłada niezwykle chodliwe czekolady na Dziale Premium po 9,99,- każda. Jak trzeba coś przywiesić, a akurat przechodzi Pan Klient, to on potrzyma drabinę albo przesunie tzw. wyspę. Czemu nie!

Społem to sklep bardzo charakterystyczny, zdecydowanie brakuje tam kogoś od marketingu, może świeżej krwi, kogoś, kto potrafiłby trochę to rozruszać, dodać nowoczesnego stylu. Na chwilę obecną Społem to dla mnie wehikuł czasu – mniej więcej do roku 1997.

Podziwiam jednak ekipę pracowników za ich determinację, wolę walki, chęć ściągnięcia nowego klienta i podniesienia średniej jego wieku (na chwilę obecną to około 80 lat). Znajdziemy tam takie perełki jak kolaż na Tłusty Czwartek powstały na bazie czcionki Comic Sans na tle pączków wyciętych prawdopodobnie z Życia na Gorąco lub innego magazynu, albo plakat informujący o Ostatkach – załączam fotografię.

sklep-spozywczy-spolem-nr-314
Wózki, tak jak płytki, najprawdopodobniej również mają około 30 lat.

 

Mimo swojego oldschoolowego stylu, Społem ma swoich lojalnych klientów. Poniekąd sam nim jestem, ale wyłącznie z racji konieczności. Czasami znajdując się w tym sklepie, znajduję coraz to ciekawsze relikty. Można zapytać – “Jak to się w ogóle utrzymuje na rynku?” Nie wiem, ale wydaje mi się, że Społem jeszcze niejednych przeżyje. Aha, ciekawostka – Społem, jako marka należąca do Spółdzielni Spożywców, ma nawet swój hymn – znajdziecie go tutaj: http://kzrss.spolem.org.pl/index.php/hymn.


Wróćmy do pytania z zajawki. Czy Społem może mierzyć się z dyskontami?

Pod względem asortymentu – raczej nie. Nie jest wąski, ale i tak brakuje wielu produktów.

Pod względem cen – na pewno nie. Są wysokie i współczuję tym biednym emerytom, którzy muszą tam kupować, bo nie mają sił aby dotrzeć do Biedronki czy innego Lidla.

Pod względem nowoczesności – o tym należy zapomnieć. Poza kasami, które obsługiwane są panelem dotykowym, w Społem nie ma niczego nowoczesnego – dominują lata ’90 – w promocji, w metodach dotarcia do klienta, po prostu w wizerunku. Ale kartą można płacić – uff.

Pod względem dostępności – również nie. Sklepy Społem są rozsiane dość losowo, być może o ich lokalizacji zdecydowały niskie czynsze.

Ostatnio zmodyfikowano: 4 grudnia 2019